Bibliografia KL Gusen (cz.2)
Artykuły:

 


Farmacja Polska - nr 6/1949 (Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne): 
str. 218–220: Referat prof. dra F. Adamanisa - Pyrogeny w płynach nieiniekcyjnych

Przegląd Lekarski - nr 1/1965 (Polskie Towarzystwo Lekarskie, Oddział Kraków):
str. 144–148: Józef Markiewicz - Wspomnienia lekarza z Mauthausen-Gusen

Przegląd Lekarski - nr 1/1967 (Polskie Towarzystwo Lekarskie , Oddział Kraków):
str. 112–121: Zbigniew Wlazłowski - Szpital w obozie koncentracyjnym Gusen
str. 192–196: Piotr Wesełucha - Niemcy. Wspomnienia z Działdowa, Dachau i Mauthausen-Gusen

Przegląd Lekarski - nr 1/1968 (Polskie Towarzystwo Lekarskie , Oddział Kraków):
str. 98–101: Zbigniew Wlazłowski - Gruźlica płuc i postępowanie z chorymi na gruźlicę w obozie koncentracyjnym Gusen

Przegląd Lekarski - nr 1/1969 (Polskie Towarzystwo Lekarskie , Oddział Kraków):
str. 92–95: Zbigniew Wlazłowski - Lekarze polscy w obozowym ruchu oporu w Gusen
str. 177–181: Jerzy Osuchowski - Zagazowanie więźniów z bloku 24 w Gusen
str. 181–183: Piotr Wesełucha - Obłęd czy metoda. Refleksje poobozowe

Przegląd Lekarski - nr 1/1970 (Polskie Towarzystwo Lekarskie , Oddział Kraków):
str. 216–219: Antoni Dubiel - Ze wspomnień chorego więźnia Neu Sustrum i Gusen  
str. 219–220: Jerzy Osuchowski - Zagazowanie jeńców radzieckich w Gusen  
str. 242–246: Piotr Wesełucha - Obóz jako eksperyment psychiatryczny  

Ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej - Dodatek Miesięczny Rzeczypospolitej Polskiej nr 6 (8) 1943 (Delegatura Rządu na Kraj, Warszawa):
str.11–12: anonimowo opublikowana relacja - Przedziwna spowiedź zesłańca




Departament Informacji Delegatury Rządu na Kraj, Sekcja Zachodnia

Opublikowany anonimowo – już w 1943 r. w podziemnym, konspiracyjnym czasopiśmie  – krótki opis sceny z życia w KL Gusen. Relacja ta sporządzona została przez zwolnionego z obozu we wrześniu 1942 r. staraniem swoich przyjaciół, dra Józefa Iwińskiego.


 

Ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej – Dodatek Miesięczny Rzeczypospolitej Polskiej nr. 6 (8) listopad-grudzień 1943

Przedziwna spowiedź zesłańca



Ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej - nr.6 rok 1943




" W celu konserwacji w obozie koncentracyjnym w Gusen drewnianych baraków, które z daleka świeciły surowością niemalowanych desek, natryskiwano je z zewnątrz roztworem karbolineum i jakichś środków chemicznych, uodporniających na wilgoć drzewo, które przyjmowało niebrudzące brunatne zabarwienie. Pracę tę wykonywała t. zw. „Mahlerkommando”, składająca się raptem z trzech „malarzy” i przewodnika kapa – amerykańskiego Niemca Hugo, największego pijaka , ale zarazem najweselszego i najłagodniejszego kapo w obozie. Do natryskiwania używali oni takich rozpylaczy tornistrowych, jakich zazwyczaj używa się w ogrodach przeciw mszycom i innym szkodnikom.

Zdarzyło się, że podczas impregnowania ścian baraku szpitalnego, stojący na drabinie „malarz” zwrócił uwagę na leżącego w „Revier’ze” tuż pod oknem chorego, który w skupieniu modlił się żarliwie. Odchyliwszy nieco połowę otwartego okna malarz zapytał chorego, co mu dolega.

— Ach kolego, flegmona obu nóg — czuję już bliski koniec.
— A może chcielibyście się wyspowiadać? Jestem księdzem katolickim.
Chory ożywił się. Na jego wynędzniałej twarzy pojawił się uśmiech. Uniósł się na posłaniu i szeptem odrzekł:

— Kolego, zawsze modliłem się o dobrą śmierć, ale nie przypuszczałem nigdy, że dobry Bóg wysłucha mej prośby i tu w obozie w ostatniej chwili przyśle mi kapłana.

I rozpoczęła się przedziwna spowiedź zesłańca. Słuchał jej stojący na drabinie od strony uliczki ksiądz-malarz w sczerniałym od farby drelichu więziennym, ze zbiornikiem rozpylacza na plecach, z metalową rurką w ręku. Wytryskiwały z niej jeszcze resztki rozpylonej, gryzącej, brunatnej cieczy o ostrym zapachu. Pochylony z lekka ku choremu baczył pilnie, aby od obozu nie nadszedł niespodzianie jakiś Niemiec. Z tyłu od uliczki nie groziło żadne niebezpieczeństwo, gdyż tam ja z Gastonem układaliśmy bruk, staliśmy więc niejako na straży. Dalej jeszcze Witaś z księdzem Dylikiem rozbijali ciężkimi młotami kamienie. Żaden z nas nie wiedział jednak wtedy jeszcze, że gdyby na widok SS-mana czy innego Niemca rzucił ostrzegawczy sygnał „woda za barakiem”, przerwałby spowiedź, najoryginalniejszą spowiedź na świecie.
Dowiedzieliśmy się o tym później. „Wody” za barakiem na szczęście nie było.

Następnego dnia chory już nie żył. Zmarł wieczorem tego samego dnia, kiedy ksiądz-malarz z drabiny przez okno udzielił mu odpuszczenia grzechów. Tym malarzem spowiednikiem był ksiądz Mizgalski z Poznania. 


New baracks - KL Gusen, 1940
Nowowybudowane baraki obozowe - wiosna 1940 (Fot.: Erkennungsdienst KL Mauthausen; źródło: Bundesarchiv)
 




---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------